Czy może być tanio i dobrze?


Szukałeś pewnie nieraz dla siebie różnych rzeczy. Gdzieś mieszkasz, więc kupowałeś pewne wyposażenie, sprzęt AGD, chodzisz ubrany, więc ciuchy też kupujesz. Może jeździsz samochodem, kupujesz jedzenie itd. Mogłabym mnożyć przykłady. Może masz nawet jakieś polisy na to mieszkanie i samochód, a może i dla siebie taką kupiłeś. Czym się kierowałeś przy zakupie? Czy cena dla Ciebie też była głównym kryterium?
Pytam Cię o to dlatego, że od lat próbuję zrozumieć jak to jest, że niektórzy kupują najnowsze gadżety (wybacz za to stwierdzenie) jak smartfon za 5000 zł, torebkę za tysiąc lub kilka tysięcy albo telewizor na raty ale za to 60 cali co najmniej 4K, a jak ubezpieczają dom lub mieszkanie to wydatek 400 zł na rok to za dużo??? Przecież można taniej, bo sprawdzili. Chcą nawet czasem kupić dla siebie polisę, ale jak wyliczasz składkę 200 czy 300 zł miesięcznie to mówią Ci, że chyba na głowę upadłeś. Rodzice przecież mają polisy, ich znajomi też, ale płacą kilkadziesiąt złotych a nie tyle.
Czy Ty też uważasz, że wybierając „gadżety” i inne dobra, którymi się otaczasz liczy się jakość, a kiedy kupujesz polisy najważniejsza jest cena? Mam nadzieję, że nie.
Jak sądzisz - dlaczego jakaś polisa jest tania? Może myślisz, że firma, która sprzedaje takie polisy ma małe koszty i nie musi zdzierać aż tyle z klienta co inna. W jakimś procencie może tak być, ale zapewniam, że w niewielkim. Każdy ubezpieczyciel musi zarobić, każdemu zależy na tym, aby Cię pozyskać, każdy z nich musi liczyć się z ryzykiem śmierci, choroby, wypadku czy pożaru itd.
Jak sądzisz czy na tak konkurencyjnym rynku jest możliwe aby marża firm różniła się tak bardzo, że to samo kupisz za 60 zł w jednej firmie, a w innej zapłacisz 200?
Przypomniała mi się pewna historia z ubezpieczeniem mieszkania. To było kilka lat temu. Jestem w odwiedzinach u kogoś z rodziny, kogoś bliskiego, pijemy kawę, a ja pytam – masz ubezpieczone mieszkanie? Słyszę, że tak i to od dawna (nie będę podawać nazwy firmy, bo to nie ma znaczenia). Mieszkanie w mieście liczącym ok. 150 000 mieszkańców, blisko centrum, drugie piętro, niewielkie bo niecałe 40 m. Pytam, ile warte jest to mieszkanie na rynku, tak jakbyś chciała go sprzedać? Odpowiada - jakieś min. 130 000 a może nawet 150 000 zł. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam polisę na to mieszkanie z sumą 20 000 zł, a do tego bez ubezpieczenia wyposażenia i Odpowiedzialności Cywilnej. Polisa faktycznie bardzo tania, pytanie tylko jaki z niej pożytek gdy będzie pożar albo gdy na dole u sąsiada wybuchnie gaz i pół bloku się zawali (nie wspominając o zalaniu sąsiada).

Dlaczego mając mieszkanie warte 150 000 zł ten ktoś ubezpieczył tylko 15% wartości tej nieruchomości? Na dzień dobry ten ktoś wziął na siebie pozostałe 85% ryzyka utraty swojego mienia. Czy warto ponosić takie ryzyko? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam, Ty też.
Tak samo jest z ubezpieczeniem życia i zdrowia. Myślisz, że jak zostawisz po swojej śmierci 30 000 to zabezpieczysz właściwie swoje dzieci, najbliższych? Może i tak, a może jednak nie. Skąd masz to wiedzieć? Czy rozważałeś do tej pory tak na poważnie, że od jutra może Cię zbraknąć, Ciebie i pieniędzy, które zarabiasz?

Jak sądzisz, czy jak dotknie Cię poważna choroba (nie straszę, tylko pytam), masz już pieniądze na to, żeby się leczyć, spłacać dalej kredyty, posyłać dzieci nadal na zajęcia dodatkowe itd.? Masz? A może masz polisę grupową i przekonany jesteś, że jest ok - tam jest przecież ryzyko takich chorób. Jak myślisz? Czy parę tysięcy to właśnie taka kwota jakiej byś oczekiwał? Może masz nawet polisę indywidualną, bo kiedyś znajomy agent Cię „namówił”. Niedroga a sumy duże. Szkoda tylko, ze sumy te będą wypłacone jak zginiesz w wypadku albo staniesz się kaleką, a tu CHOROBA i niestety z polisy nie będzie nic. Jeśli kupisz dwie polisy na życie, jedną z sumą 30 000 zł płacąc 50 zł/m-c, a drugą z sumą 100 000 za 166 zł/m-c, to czy ta na 100 000 zł jest droższa? Nie, obydwie kosztują tyle samo. Kupujesz tylko więcej lub mniej pieniędzy dla swojej rodziny na wypadek Twojej śmierci i to jest najważniejsze co chcę, abyś zapamiętał.
Jeśli czytasz nadal to Ci dziękuję, może nawet jesteś poirytowany. Nie wiem, czy powinieneś coś zmienić czy nie, aby być naprawdę zabezpieczonym finansowo. To tak, jakby zaczęło Ci coś dolegać i zaczynasz szukać informacji w różnych miejscach, być może internet będzie na pierwszym miejscu, może znajomi. Jeśli będziesz miał poważne objawy to wierzę, że zechcesz skorzystać jednak z porady specjalisty, a im wyższe ma on kompetencje, tym trudniejszy masz dostęp, bo trzeba czekać i wizyta pewnie prywatna. Będziesz jednak starał się dostać do najlepszego lekarza bo to ważne, chcesz być zdrowy i chcesz być w dobrych rękach.
Z polisami jest tak samo, możesz jakąś kupić czytając opis w internecie i nawet nie musisz wychodzić z domu. To wygodne, ale ja polecam Ci – znajdź fachowca, eksperta w dziedzinie ubezpieczeń, kogoś kto jest sprawdzony. Spotkaj się i porozmawiaj, poświęć czas, aby wspólnie z nim przeanalizować swoją sytuację finansową, niech Ci doradzi, pozwól mu na przygotowanie dla Ciebie rozwiązania. Ty zdecydujesz, czy wprowadzisz go w życie czy nie. Jeśli nawet nie będziesz gotowy, aby od razu zabezpieczyć 100% swoich potrzeb finansowych, to będziesz wiedział, że zrobiłeś to co było możliwe na ten czas. Dostęp do takiego fachowca, kiedy już kupiłeś polisę, jest nie mniej ważny. Za każdym razem, kiedy będziesz chciał się czegoś dowiedzieć, coś zmienić czy też coś Ci się przydarzy, będziesz rozmawiał z człowiekiem, który jest z Tobą od początku i zna Twoją sytuację, a nie z konsultantem na infolinii lub co gorsze automatem.